» Blog » Karnawał blogowy #1: Przyszłość RPG
09-07-2009 18:10

Karnawał blogowy #1: Przyszłość RPG

W działach: polski rynek erpegie, rpg, karnawał blogowy | Odsłony: 4

Karnawał blogowy #1: Przyszłość RPG

Jakoś tak w ostatniej chwili postanowiłem dorzucić swoją wypowiedź do właśnie kończącej się, pierwszej odsłony Karnawału. Sam pomysł na tą blogową akcję spodobał mi się od razu – sądziłem jednak, że w temacie wypowie się mniej liczne grono, zaś sam pozostanę jedynie czytelnikiem. Chyba więc nie jestem szczególnie dobry w przewidywaniu przyszłości – mimo to, spróbuję.

Ogólnie
Dwóch rzeczy jestem pewien: po pierwsze RPG to forma rozrywki, która przetrwa próbę czasu, po drugie RPG nigdy nie będzie formą rozgrywki szczególnie popularną.

Pisząc „RPG”, mam na myśli zabawę w tworzenie opowieści, w której najważniejszymi elementami jest spotkanie kilku znajomych osób i uruchomienie własnej wyobraźni. SPOTKANIE i WYOBRAŹNIA. „Spotkanie” – w jednym pokoju, przy jednym stole, a nie żadne (video)czaty, VR, PBEM, PBF i temu podobne historie. „Wyobraźnia” – prawdziwa, a zatem obrazy które budujemy sobie w głowie na bazie usłyszanych na sesji słów. Bez otumaniana przez multimedialne szopki, renderowane sceny, hologramy, VR (znowu) i tak dalej.

Oczywiście, nie uciekniemy (bo i po co?) przed nowymi technologiami, coraz bardziej obecnymi w naszym codziennym życiu. Uważam jednak, że RPG w klasycznej formie będą sobie egzystować nadal. Tak jak już teraz, od wielu lat powstają mniej lub bardziej zainspirowane papierowymi erpegami gry komputerowe w rozmaitych formach (gry na PC, konsole, gry przez WWW etc), tak wraz z rozwojem technologii powstawać będą kolejne posterpegowe formy zabawy. Form tych będzie coraz więcej, część starych wyparta zostanie przez nowe, inne oprą się próbie czasu.

Natomiast erpegowanie w tej klasycznej formie przetrwa z powodu walorów, których technologicznie wspierane alternatywy nawet nie próbują dotknąć. Te walory to towarzyski wymiar spotkania: kilku osobom chce się ruszyć tyłki od komputera i o ustalonym czasie spotkać się w ustalonym miejscu. Spontaniczne reakcje żywego człowieka, wtrącone żarty, rzucone „poza grą” uwagi – żadna technologia i żaden algorytm nie będzie nam w stanie tego oddać. Tak jak po żadnej sieciowej cRPG nie nazbieramy wspominanych przez lata anegdot z prawdziwych, „żywych” sesji. Dlatego właśnie znikomy będzie wpływ rozwoju technologii na klasyczne erpegi: z podręcznikiem, kostkami, kartą postaci, ołówkiem i gumką. A ponieważ, podobnych, lecz wspieranych nowymi technologiami zabaw będzie coraz więcej – klasyczne RPG nigdy nie będą formą rozrywki szczególnie popularną.

Czy cokolwiek na tych „klasycznych” sesjach się zmieni z upływem czasu? Pewnie, że tak. Tyle, że będą to detale, nie ingerujące w fundamentalne zasady i założenia tej formy zabawy. Kilkanaście lat temu na sesjach puszczałem „Vangelis” z kaseciaka. Wiadomo, że dzisiaj raczej do tego nie wrócę – przed sesją na kompie można wygodniej przygotować odpowiednią muzykę. Może być więc lepszy sprzęt, wyższa jakość i większa wygoda obsługi. Nie będzie jednak ingerencji z podstawy erpegowania – czyli opowieść. Wypowiadane przez uczestników sesji słowa nie zostaną wyparte przez multimedialne show. Dlatego odpowiednio przygotowana na sesję muzyka przyjęła się i dzisiaj stosowana jest powszechnie, zaś nie przyjęło się odpalanie WinAmpem szumu wiatru, skrzypienia drzwi tudzież pierdzenia karczmarza. Przerost formy nad treścią raczej nam tu nie grozi.

To samo, jeżeli chodzi o inne elementy klasycznej, erpegowej sesji. Żeby nie wiem jak wypasiony generator rzutów kostką nie powstał, sądzę że nic graczowi nie zastąpi prawdziwego rzutu prawdziwymi kostkami. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że nawet w tych klasycznych, papierowych kartach postaci tkwi jakaś magia i wycieranie/notowanie cyferek ołówkiem pozostanie przyjemniejsze od np. trzymania statystyk bohatera w palmtopie. Nawet jeśli dzisiaj mamy kolorowe karty postaci z laserowej drukarki, a kiedyś było to ledwo czytelne xero xera lub nawet zwykła kartka w kratkę z naszkicowanymi tabelkami.

Tyle, jeżeli chodzi o moje dumanie o erpegowej przyszłości w ogólnym kontekście.
Niżej dodam garść moich przypuszczeń na temat przyszłości nieco bliższej, w odniesieniu do konkretnych produktów w kraju i na świecie.

Na świecie
Od wielu lat obserwujemy rozwój erpegów, objawiający się nowymi rozwiązaniami mechanicznymi, nowymi pomysłami na przebieg rozgrywki. Repertuar dostępnych na rynku produktów rozszerza się, dzięki czemu w jednym erpegowym worku już dziś siedzą systemy zupełnie do siebie nie podobne: adresowane do zupełnie innych grup wiekowych, koncentrujące się na bardzo różnych elementach rozgrywki. Wydaje się, że nic nie wskazuje na to, by proces ten spowolnił. Zróżnicowanie będzie postępować, rynek będą zasilać produkty coraz bardziej wyspecjalizowane: dla jednych coś na pograniczu gry planszowej, dla innych zabawa czysto narracyjna, nastawiona na aktorstwo, grę słów. Pomysły mocno alternatywne pozostaną w erpegowym undergroundzie, zaś pomysły klasyczne niezmiennie siedzieć będą na piedestale. W mojej ocenie kolejne edycje Dungeons&Dragons pozostaną niedoścignione pod względem popularności, nawet jeżeli z czasem staną się produktem jeszcze „mniej erpegowym”. Nie spodziewam się systemu, który zrobi jakąś rewolucję. Bardziej prawdopodobny wydaje mi się powrót jak bumerang dawnych hitów. Oczywiście to, który „come back” będzie głośny zależy od tego, jak duży wydawca jest (będzie) posiadaczem licencji. A tych spraw przewidzieć się nie da. Równie dobrze może głośno się za parę lat zrobić o kolejnej edycji Cyberpunka, Pendragona czy Ars Magica, albo też każdy z tych systemów siedział będzie w niszy lub zniknie z rynku zupełnie. Sądzę, że wiele jest w tym przypadku.
Wizardzi i White Wolf będą wznawiali swoje dochodowe tytuły, FFG pewnie zrobi nowego Midnighta i trzecią edycję Warhammera. I tak dalej. Będzie się kręcić.
Podsumowując: część znanych tytułów sprzed lat stale obecnych będzie na rynku w nowych odsłonach, bo nie ma sensu wyważać otwartych drzwi. Obok pojawiać się będą nowe, szczególnie gdy wydawca dysponował będzie nośnym materiałem na erpega (mam na myśli erpegi robione w oparciu o licencje na głośne filmy, seriale, książki i komiksy).
Nie wierzę by przyszłością RPG były Indie, fanowskie niskonakładowe produkcje i spontaniczne, amatorskie twory publikowane w sieci. Nie wierzę by kiedykolwiek kompletne, grube, opracowane i przetestowane przez sztab ludzi corebooki przegrały batalię z broszurkami w stylu „mam następujący, świetny pomysł, a szczegóły dopracuj sobie sam”. Z pewnością będzie istniał (i rozwijał się) erpegowy underground: nowe fale, indie, autorki etc, z pewnością wiele osób będzie z nich korzystać i samemu tworzyć. Pozostanie to jednak jako przystawka do przystawki na erpegowym rynku. Nic poza tym.

W Polsce
Sam osobiście wylałem (nawet na tym blogu) sporo jadu na nasz, polski, erpegowy niby-rynek, włącznie z sugestiami do Czytelników, by podręczników po polsku nie kupować, bo nie warto. Dziwnym zbiegiem okoliczności, niedawno, TEGO SAMEGO DNIA dotarły do mnie Klanarchia i Exalted. I co tu zacząć czytać w takiej sytuacji? ;-) Mniej więcej równoległa premiera erpega polskiego oraz polskiej edycji innego, znanego tytułu, oprócz tego na horyzoncie mamy Wolsunga i nWODowe zapowiedzi ISY. Wydaje mi się, że nasz rodzimy rynek odbił się od dna. Cudów nie będzie, ale będzie lepiej. Jeżeli chodzi o moje przypuszczenia dot. niedalekiej przyszłości, to zacznę od tego, że WSZYSTKIM POLSKIM WYDAWCOM ŻYCZĘ JAK NAJLEPIEJ. Ale nie wszystkie moje podejrzenia są nafaszerowane optymizmem:

Portal kontynuował będzie w swoim (nie koniecznie zadowalającym) tempie linię Monastyru i NS. Na inne erpegi ze strony Portala nie liczę, raczej na planszówki

Kuźnia Gier - wyda Wolsunga w nie korzystnym czasie (ludzie akurat będą po zakupie Klanarchii, Wampira i innych). System, mimo iż dobrze przyjęty nie eksploduje popularnością. Z całą moją sympatią do konwencji Wolsunga, nie jest ona w mojej ocenie tak nośna jak klimaty Neuroshimy, dlatego uważam że Wolsung sukcesu NS nie zrobi.

Imaginator - po Exalted wyda L5K. Potem co najwyżej jeden dodatek do któregoś z tych dwóch systemów. Zbyt duże poślizgi, dziwna polityka i nadszarpnięte zaufanie nie pozwalają mi liczyć na więcej

Copernicus – w temacie drugiej edycji WFRP nie powie nic więcej. Jeżeli FFG wyda 3 edycję WFRP, sądzę że Copernicus zaserwuje nam polską edycję. Akurat Warhammera w tym kraju wydaje się bez ryzyka. O Klanarchii nie chcę w tym momencie nic prorokować, bo jestem w trakcie czytania podręcznika. Powiem więc tylko tyle, że wydaje mi się, że jest to zbyt solowy projekt byśmy mogli liczyć na jakąś potężną linię wydawniczą. Zobaczymy, doczytam książkę to na pewno będę o Klanarchii mówił więcej – jak nie tu, to w Rebel Timesie.

ISA – ufam, że najgorszy przestój za nami. Wiadomo, że nigdy nie nadążą na Wizardami i White Wolfem, ale sądzę że dostaniemy od ISY jeszcze parę podręczników do Świata Mroku oraz 4 edycję D&D.

Galakta – wydaje mi się, że po katordze z Midnightem to wydawnictwo już się na erpegowe próby nie skusi

inni – wszelkie nowe edycje Aphalonów, KCtów i innych Kruków Urojenia pozostaną w sferze forumowych dywagacji. Pewnie pojawią się pojedyncze przypadki wznowień lub nowych produkcji (wierzę, że ta zapowiadana 2 edycja Poza Czasem wypali).

Pewnie zapomniałem jeszcze o czymś, o czym planowałem napisać, trudno. Przepadło.

Komentarze


~Fan Fanów RPG

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
Fajnie dziekuję bardzo jesteś 26 !Zaraz polinkuję
09-07-2009 18:59
Gerion
   
Ocena:
0
Ajfel zapomniałeś o 2 edycji Wiedzmina papierowego :D:D autorzy nie pojechali za ciosem komputerowego przeboju...a szkoda.
16-11-2009 13:08

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.